RZUTZA3.PL INNE TREŚCIPETARDY-NA-ROK-2026-NAPRAWDE-HOT-TAKES
Petardy na rok 2026 - naprawdę HOT Takes!
31/12/2025 11:00
Ostatni dzień roku to idealna data na podsumowanie... tylko po co? Podsumowań napisano już setki, a co się działo w roku 2025 - wszyscy doskonale widzieliśmy i śledziliśmy to na bieżąco. Dlatego ja postanowiłem zabawić się we wróżbitę i przedstawić naprawdę ostre koszykarskich Hot Takes na nadchodzący 2026 rok.
Ostatni dzień roku to idealna data na podsumowanie... tylko po co? Podsumowań napisano już setki, a co się działo w roku 2025 - wszyscy doskonale widzieliśmy i śledziliśmy to na bieżąco. Dlatego ja postanowiłem zabawić się we wróżbitę i przedstawić naprawdę ostre koszykarskich Hot Takes na nadchodzący 2026 rok.
Najlepsza liga świata NBA i gasnące gwiazdy
Przyszłość jest zapisana w gwiazdach. Spójrzmy więc w gwiazdy, ale nie te na nieboskłonie, a te z koszykarskich parkietów. Jeżeli chodzi o NBA to najjaśniejszą gwiazdą na niebie - gwiazdą północną ligi - często wyznaczającą kierunek jest bez wątpienia LeBron James. Od draftu w 2003 roku, aż po obecny 23. sezon przyciągał uwagę wszystkich niczym zwiększona grawitacja. Czterokrotny mistrz NBA, czterokrotny MVP i czterokrotny MVP finałów, do tego zwycięzca i MVP pierwszego w historii NBA In-Season Tournament (obecnie NBA Cup). Ilości pobitych rekordów nawet nie będę wymieniał... A co najważniejsze jako jedyny gracz w historii NBA zagrał w jednej drużynie z własnym synem. Piękna historia gracza kompletnego - GOATa, jedynego zawodnika którego przyrównać można do Michaela Jordana. Po 23. latach w lidze gwiazda Jamesa traci blask, a rok 2026 przyniesie nam pożegnanie w kolorze purpury i złota. Przewiduję, że obecny sezon 2025/26 będzie ostatnim Króla LeBrona.To nie koniec pożegnań. Kariera Jamesa byłaby jeszcze bardziej wybitna gdyby nie ten niziutki jak na standardy NBA gościu z 30 na koszulce i jego kumple. Mowa oczywiście o Stephenie Currym i Golden State Warriors, którzy w okresie prime'u LeBrona postanowili zmienić oblicze koszykówki. Ich szybka gra oparta na bieganiu po zasłonach i dużej ilości rzutów z dystansu pozwoliła na czterokrotne zdobycie pucharu Larry'ego O'Briena w latach 2015-2022. Curry z pewnością zmienił oblicze koszykówki, boleśnie ucząc wszystkich rywali, że 3 to zawsze więcej niż 2. Jego szalone, lecz celne rzuty z głębi pola, a nawet z logo zmusiły przeciwników do reorganizacji gry defensywnej i "rozciągnęły" boisko dla klubowych kolegów. W sezonie 2025/26 ogień GSW już ledwo się tli, a samej organizacji - jeżeli chcą cokolwiek znaczyć w lidze - potrzebne są drastyczne zmiany, dlatego rok 2026 przyniesie nam zakończenie wspaniałej kariery Stephena Currego i całej dynastii Warriors, a kolejne lata będą okresem gruntownej przebudowy.
Przyszłość jest zapisana w gwiazdach. Spójrzmy więc w gwiazdy, ale nie te na nieboskłonie, a te z koszykarskich parkietów. Jeżeli chodzi o NBA to najjaśniejszą gwiazdą na niebie - gwiazdą północną ligi - często wyznaczającą kierunek jest bez wątpienia LeBron James. Od draftu w 2003 roku, aż po obecny 23. sezon przyciągał uwagę wszystkich niczym zwiększona grawitacja. Czterokrotny mistrz NBA, czterokrotny MVP i czterokrotny MVP finałów, do tego zwycięzca i MVP pierwszego w historii NBA In-Season Tournament (obecnie NBA Cup). Ilości pobitych rekordów nawet nie będę wymieniał... A co najważniejsze jako jedyny gracz w historii NBA zagrał w jednej drużynie z własnym synem. Piękna historia gracza kompletnego - GOATa, jedynego zawodnika którego przyrównać można do Michaela Jordana. Po 23. latach w lidze gwiazda Jamesa traci blask, a rok 2026 przyniesie nam pożegnanie w kolorze purpury i złota. Przewiduję, że obecny sezon 2025/26 będzie ostatnim Króla LeBrona.
To nie koniec pożegnań. Kariera Jamesa byłaby jeszcze bardziej wybitna gdyby nie ten niziutki jak na standardy NBA gościu z 30 na koszulce i jego kumple. Mowa oczywiście o Stephenie Currym i Golden State Warriors, którzy w okresie prime'u LeBrona postanowili zmienić oblicze koszykówki. Ich szybka gra oparta na bieganiu po zasłonach i dużej ilości rzutów z dystansu pozwoliła na czterokrotne zdobycie pucharu Larry'ego O'Briena w latach 2015-2022. Curry z pewnością zmienił oblicze koszykówki, boleśnie ucząc wszystkich rywali, że 3 to zawsze więcej niż 2. Jego szalone, lecz celne rzuty z głębi pola, a nawet z logo zmusiły przeciwników do reorganizacji gry defensywnej i "rozciągnęły" boisko dla klubowych kolegów. W sezonie 2025/26 ogień GSW już ledwo się tli, a samej organizacji - jeżeli chcą cokolwiek znaczyć w lidze - potrzebne są drastyczne zmiany, dlatego rok 2026 przyniesie nam zakończenie wspaniałej kariery Stephena Currego i całej dynastii Warriors, a kolejne lata będą okresem gruntownej przebudowy.

Αντίο NBA, καλημέρα Ελλάδα (Antío NBA, kaliméra Elláda - tłum.: Do widzenia NBA, dzień dobry Grecjo)Historia rodem z bajki Disneya: o małym chłopcu z wielkimi marzeniami, który ze slumsów Aten wspiął się na szczyt NBA. Tak w jednym zadaniu można by było streścić życie Giannisa Antetokounmpo. Wybrany w drafcie w roku 2013, przeniósł się ze słonecznej Grecji do mroźnego Milwaukee. Dla Bucks ściągnięcie Giannisa było eksperymentem, który mógł się udać ale nie musiał. Dla Giannisa była to szansa na odmienienie życia całej jego rodziny. Jak sam wielokrotnie powtarzał w wywiadach, ćwiczył więcej i mocniej od wszystkich, trenował ciężej, grał ambitniej, bo napędzał go strach. Strach przed powrotem do starego życia. Strach, że ta piękna chwila się skończy, że jego kariera pęknie jak bańka mydlana i dogonią go widma przeszłości. Swoją wdzięczność dla Milwaukee okazał w najlepszy możliwy sposób: prowadząc Bucks do wywalczenia po 50 latach, drugiego w historii organizacji tytułu mistrza NBA w roku 2021.Po wielkim sukcesie nadeszła szara rzeczywistość. Kolejne sezony przyniosły nietrafione transfery i mniejsze lub większe urazy i kontuzje. Charakter wojownika napędza Giannisa do robienia heroicznych statystyk, jednak ciężko wygrywać gdy zespół nie dowozi, mimo że to "34" skupia praktycznie całą uwagę obrońców. W głowie "Freaka" - jak często jest nazywany, poziom frustracji osiągnął dramatycznie wysoki pułap, a gorączki nie potrafi ochłodzić nawet minusowa temperatura Milwaukee. Giannis spłacił już swój dług względem miasta i organizacji, a jego głęboko zakorzeniona lojalność i honor nie pozwalają mu na transfer do innego klubu NBA - to byłaby zdrada. Dlatego przewiduję, że po sezonie 2025/26 Antetokounmpo pożegna Amerykę i dołączy do swojej rodziny w Atenach, gdzie zostanie zawodnikiem Panathinaikosu Ateny lub Olympiakosu Pireus.
Αντίο NBA, καλημέρα Ελλάδα (Antío NBA, kaliméra Elláda - tłum.: Do widzenia NBA, dzień dobry Grecjo)
Historia rodem z bajki Disneya: o małym chłopcu z wielkimi marzeniami, który ze slumsów Aten wspiął się na szczyt NBA. Tak w jednym zadaniu można by było streścić życie Giannisa Antetokounmpo. Wybrany w drafcie w roku 2013, przeniósł się ze słonecznej Grecji do mroźnego Milwaukee. Dla Bucks ściągnięcie Giannisa było eksperymentem, który mógł się udać ale nie musiał. Dla Giannisa była to szansa na odmienienie życia całej jego rodziny. Jak sam wielokrotnie powtarzał w wywiadach, ćwiczył więcej i mocniej od wszystkich, trenował ciężej, grał ambitniej, bo napędzał go strach. Strach przed powrotem do starego życia. Strach, że ta piękna chwila się skończy, że jego kariera pęknie jak bańka mydlana i dogonią go widma przeszłości. Swoją wdzięczność dla Milwaukee okazał w najlepszy możliwy sposób: prowadząc Bucks do wywalczenia po 50 latach, drugiego w historii organizacji tytułu mistrza NBA w roku 2021.
Po wielkim sukcesie nadeszła szara rzeczywistość. Kolejne sezony przyniosły nietrafione transfery i mniejsze lub większe urazy i kontuzje. Charakter wojownika napędza Giannisa do robienia heroicznych statystyk, jednak ciężko wygrywać gdy zespół nie dowozi, mimo że to "34" skupia praktycznie całą uwagę obrońców. W głowie "Freaka" - jak często jest nazywany, poziom frustracji osiągnął dramatycznie wysoki pułap, a gorączki nie potrafi ochłodzić nawet minusowa temperatura Milwaukee. Giannis spłacił już swój dług względem miasta i organizacji, a jego głęboko zakorzeniona lojalność i honor nie pozwalają mu na transfer do innego klubu NBA - to byłaby zdrada. Dlatego przewiduję, że po sezonie 2025/26 Antetokounmpo pożegna Amerykę i dołączy do swojej rodziny w Atenach, gdzie zostanie zawodnikiem Panathinaikosu Ateny lub Olympiakosu Pireus.

Kosmita z ziemi, tępe ostrogi i sprawa polskaByło o spadających gwiazdach, których blask już mija - czas na spojrzenie w kierunku drugiego bieguna, czyli ligowej młodzieży. Największą, dosłownie i w przenośni, zagadką ligi jest kosmita z Francji - Victor Wembanyama. Po stwierdzonej w końcówce zeszłego sezonu zakrzepicy żylnej, jego kariera stanęła pod znakiem zapytania - jednak szybka diagnoza i podjęte leczenie pozwoliły mu na powrót do gry. Wystrzał formy Stephona Castle oraz De'Aaron Fox w połączeniu z niesamowitymi parametrami Wembiego i dobrą pracą zadaniowców przyniosły nieoczekiwany, rewelacyjny start sezonu i bilans 23-7. Sukcesy kolegów z drużyny stały się gwoździem do trumny, a w zasadzie do ławki, dla wracającego po kontuzji Jeremiego Sochana, który wyraźnie ma problemy z osiągnięciem poziomu pozostałych spursów. Sprawy nie ułatwia również trener, Mitch Johnson, który objął stery po Greggu Popovichu. Ten zaledwie 39-letni trener doskonale zdaje sobie sprawę, jak wielką szansę otrzymał od losu, dlatego póki wszystko działa nie zamierza nic zmieniać. Konsekwencją takiego podejścia jest między innymi obcięcie minut Sochana i posadzenie go na końcu ławki.Jaka przyszłość czeka Spurs? Jak mówi przysłowie: "nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz" i niestety przewiduję końcówkę sezonu w ciemnych barwach. Wembanyama jak się okaże, nie jest niezniszczalnym kosmitą - dosięgną go kontuzje i nie dokończy sezonu. Osłabione Spurs dzięki zaliczce z początku rundy zasadniczej zagrają w play-inach, jednak to będzie ostatni występ stępionych ostróg z San Antonio. Nasz polski rodzynek, w drugiej części sezonu będzie częściej pojawiał się na parkiecie, jednak z uwagi na dotychczasowe odsuwanie od gry, ciężko mu będzie złapać formę meczową, a sezon będzie trzeba zaliczyć do nieudanych. Jego wartość transferowa drastycznie spadnie, jednak mimo to czeka go przeprowadzka z Teksasu.
Kosmita z ziemi, tępe ostrogi i sprawa polska
Było o spadających gwiazdach, których blask już mija - czas na spojrzenie w kierunku drugiego bieguna, czyli ligowej młodzieży. Największą, dosłownie i w przenośni, zagadką ligi jest kosmita z Francji - Victor Wembanyama. Po stwierdzonej w końcówce zeszłego sezonu zakrzepicy żylnej, jego kariera stanęła pod znakiem zapytania - jednak szybka diagnoza i podjęte leczenie pozwoliły mu na powrót do gry. Wystrzał formy Stephona Castle oraz De'Aaron Fox w połączeniu z niesamowitymi parametrami Wembiego i dobrą pracą zadaniowców przyniosły nieoczekiwany, rewelacyjny start sezonu i bilans 23-7. Sukcesy kolegów z drużyny stały się gwoździem do trumny, a w zasadzie do ławki, dla wracającego po kontuzji Jeremiego Sochana, który wyraźnie ma problemy z osiągnięciem poziomu pozostałych spursów. Sprawy nie ułatwia również trener, Mitch Johnson, który objął stery po Greggu Popovichu. Ten zaledwie 39-letni trener doskonale zdaje sobie sprawę, jak wielką szansę otrzymał od losu, dlatego póki wszystko działa nie zamierza nic zmieniać. Konsekwencją takiego podejścia jest między innymi obcięcie minut Sochana i posadzenie go na końcu ławki.
Jaka przyszłość czeka Spurs? Jak mówi przysłowie: "nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz" i niestety przewiduję końcówkę sezonu w ciemnych barwach. Wembanyama jak się okaże, nie jest niezniszczalnym kosmitą - dosięgną go kontuzje i nie dokończy sezonu. Osłabione Spurs dzięki zaliczce z początku rundy zasadniczej zagrają w play-inach, jednak to będzie ostatni występ stępionych ostróg z San Antonio. Nasz polski rodzynek, w drugiej części sezonu będzie częściej pojawiał się na parkiecie, jednak z uwagi na dotychczasowe odsuwanie od gry, ciężko mu będzie złapać formę meczową, a sezon będzie trzeba zaliczyć do nieudanych. Jego wartość transferowa drastycznie spadnie, jednak mimo to czeka go przeprowadzka z Teksasu.

Pierwszy raz od 2018 rokuKto pod koniec sezonu zapali cygaro zwycięstwa, ubierze gogle i będzie polewał się szampanem? W 2018 roku tytuł mistrza udało się obronić drużynie Golden State Warriors. Od tego czasu co roku mieliśmy całkiem nowego mistrza. Co więcej, żadnej drużynie od 2018 roku nie udało się zdobyć dwóch tytułów. Dlatego rok 2026 będzie wyjątkowy, ponieważ ta sztuka uda się właśnie Oklahomie City Thunder. Po bardzo dobrym sezonie i zaciętych play-offach, znów będą mogli cieszyć się z pucharu Larry'ego O'Briena, a ich lider Shai Gilgeous-Alexander zdobędzie tytuł MVP finałów.
Pierwszy raz od 2018 roku
Kto pod koniec sezonu zapali cygaro zwycięstwa, ubierze gogle i będzie polewał się szampanem? W 2018 roku tytuł mistrza udało się obronić drużynie Golden State Warriors. Od tego czasu co roku mieliśmy całkiem nowego mistrza. Co więcej, żadnej drużynie od 2018 roku nie udało się zdobyć dwóch tytułów. Dlatego rok 2026 będzie wyjątkowy, ponieważ ta sztuka uda się właśnie Oklahomie City Thunder. Po bardzo dobrym sezonie i zaciętych play-offach, znów będą mogli cieszyć się z pucharu Larry'ego O'Briena, a ich lider Shai Gilgeous-Alexander zdobędzie tytuł MVP finałów.

Polacy nie gęsi, "gorące stwierdzenia" też mająTematy za Wielką Wodą mamy omówione - czas więc na własne podwórko. Mamy tu do rozpatrzenia kilka spraw, ale tak naprawdę wszystkich najbardziej interesuje kwestia mistrza kraju sezonu 2025/26. Kandydatów jest przynajmniej kilku i na tą chwilę jest to czyste wróżenie z fusów, jednak ja stawiam na... Kinga Szczecin. Ten klub ma naprawdę interesujący i dobrze dopasowany skład, a gdy Jovan Novak wróci na poziom, który prezentował w zeszłym sezonie okaże się, że jest game changerem. Razem z Tomaszem Gielo i Przemkiem "Żołnierzem" Żołnierewiczem poprowadzi on watahę Wilków do ostatecznego triumfu. Pierwszym symptomem przyszłych sukcesów będzie zwycięstwo Anthonego Robertsa w organizowanym podczas Pucharu Polski konkursie wsadów. Sam Puchar Polski nie padnie jednak ich łupem. Również wałbrzyskim Górnikom nie uda się obronić tego trofeum, głównie ze względu na zbyt krótką rotację spowodowaną kontuzjami Polaków. Ostatecznie przewiduję, że po Puchar sięgnie statystycznie najstarsza drużyna w lidze, czyli Arka Gdynia. Łączyński, Garbacz i spółka utrzymają świetną formę z końcówki 2025 roku i bezapelacyjnie pokonają konkurencję. Do rozdania został jeszcze SuperPuchar, który rozgrywany będzie jesienią 2026 roku. Znając realia PLK i rotację składami odbywającą się w wakacje, każda z drużyn kwalifikujących się do tego turnieju ma ogromne szanse na zwycięstwo. Ktoś jednak wygrać musi i ja obstawiłbym zwycięstwo Trefla Sopot - choć przyznać trzeba uczciwie, że jest to czysty strzał z zawiązanymi oczami.
Polacy nie gęsi, "gorące stwierdzenia" też mają
Tematy za Wielką Wodą mamy omówione - czas więc na własne podwórko. Mamy tu do rozpatrzenia kilka spraw, ale tak naprawdę wszystkich najbardziej interesuje kwestia mistrza kraju sezonu 2025/26. Kandydatów jest przynajmniej kilku i na tą chwilę jest to czyste wróżenie z fusów, jednak ja stawiam na... Kinga Szczecin. Ten klub ma naprawdę interesujący i dobrze dopasowany skład, a gdy Jovan Novak wróci na poziom, który prezentował w zeszłym sezonie okaże się, że jest game changerem. Razem z Tomaszem Gielo i Przemkiem "Żołnierzem" Żołnierewiczem poprowadzi on watahę Wilków do ostatecznego triumfu. Pierwszym symptomem przyszłych sukcesów będzie zwycięstwo Anthonego Robertsa w organizowanym podczas Pucharu Polski konkursie wsadów. Sam Puchar Polski nie padnie jednak ich łupem. Również wałbrzyskim Górnikom nie uda się obronić tego trofeum, głównie ze względu na zbyt krótką rotację spowodowaną kontuzjami Polaków. Ostatecznie przewiduję, że po Puchar sięgnie statystycznie najstarsza drużyna w lidze, czyli Arka Gdynia. Łączyński, Garbacz i spółka utrzymają świetną formę z końcówki 2025 roku i bezapelacyjnie pokonają konkurencję. Do rozdania został jeszcze SuperPuchar, który rozgrywany będzie jesienią 2026 roku. Znając realia PLK i rotację składami odbywającą się w wakacje, każda z drużyn kwalifikujących się do tego turnieju ma ogromne szanse na zwycięstwo. Ktoś jednak wygrać musi i ja obstawiłbym zwycięstwo Trefla Sopot - choć przyznać trzeba uczciwie, że jest to czysty strzał z zawiązanymi oczami.

Pożegnanie triumfatorów Wielkich wygranych już znamy, czas na przegranego. O ostatnie miejsce dzielnie walczyli koszykarze Miasta Szkła Krosno, jednak musieli uznać wyższość, a w zasadzie niższość, sąsiadów "zza miedzy" województwa. Ten Take jest naprawdę Hot, bo należy pamiętać, że drużyna Startu Lublin to aktualny wicemistrz polski i zdobywca SuperPucharu. Jak spadać to z wysokiego konia, a jak lecieć to do pierwszej ligi. Dopełnieniem wszystkiego będzie rozstanie ze Startem dotychczasowego trenera Wojciecha Kamińskiego.
Pożegnanie triumfatorów
Wielkich wygranych już znamy, czas na przegranego. O ostatnie miejsce dzielnie walczyli koszykarze Miasta Szkła Krosno, jednak musieli uznać wyższość, a w zasadzie niższość, sąsiadów "zza miedzy" województwa. Ten Take jest naprawdę Hot, bo należy pamiętać, że drużyna Startu Lublin to aktualny wicemistrz polski i zdobywca SuperPucharu. Jak spadać to z wysokiego konia, a jak lecieć to do pierwszej ligi. Dopełnieniem wszystkiego będzie rozstanie ze Startem dotychczasowego trenera Wojciecha Kamińskiego.

Hot Takes / Sh*t TakesHot Takes to oczywiście tylko niewinna zabawa i bardzo możliwe, że nic z opisanych powyżej rzeczy się nie wydarzy, ale pewności nigdy nie ma... dlatego zachęcam Was do spisania swoich Hot Takes na rok 2026 - zobaczymy kto ma więcej szczęścia w strzelaniu.A jak będzie wyglądał koszykarski rok 2026? Cytując klasyka muzyki disco-polowej, Zenka Martyniuka: "Zobaczymy, czas pokaże...".
Hot Takes / Sh*t Takes
Hot Takes to oczywiście tylko niewinna zabawa i bardzo możliwe, że nic z opisanych powyżej rzeczy się nie wydarzy, ale pewności nigdy nie ma... dlatego zachęcam Was do spisania swoich Hot Takes na rok 2026 - zobaczymy kto ma więcej szczęścia w strzelaniu.A jak będzie wyglądał koszykarski rok 2026? Cytując klasyka muzyki disco-polowej, Zenka Martyniuka: "Zobaczymy, czas pokaże...".
Hot Takes to oczywiście tylko niewinna zabawa i bardzo możliwe, że nic z opisanych powyżej rzeczy się nie wydarzy, ale pewności nigdy nie ma... dlatego zachęcam Was do spisania swoich Hot Takes na rok 2026 - zobaczymy kto ma więcej szczęścia w strzelaniu.
A jak będzie wyglądał koszykarski rok 2026? Cytując klasyka muzyki disco-polowej, Zenka Martyniuka: "Zobaczymy, czas pokaże...".